Józef Wolski, autor „Historii
Powszechnej Starożytności” ( PWN 2002 ), wskazuje w tym dziele,
że górną granicą dla chronologii epoki i cywilizacji orientalnych
stanowią lata bliskie ok. 3.000 r. p.n.e.
Około roku 3000 p.n.e. zaczęły się tworzyć pierwsze państwa sumeryjskie. W tym też czasie powstało państwo egipskie. Co intrygujące, autor datuje na ten czas także powstanie cywilizacji Indii, Chin ( s.41) a także Krety ( Mykeny) i Hetytów... ( s.113 ). Gdy dokonamy analizy konkretnych kultur i postaci, dowiemy się, że właśnie około roku 3000 p.n.e. wielki rozkwit przeżywa protochińska kultura Yangshao, w Sumerze powstaje pismo, brąz wchodzi do użytku w basenie Morza Egejskiego, Menes w Egipcie zakłada I dynastię, a także powstają hieroglify i kalendarz egipski. Można by rzec, że w tym czasie nastąpił znaczny, jakościowy i nagły skok cywilizacyjny w tych miejscach.
Lionel Casson, w książce pt. „Podróże w starożytnym świecie”, zauważa ponadto, że po roku 3000 p.n.e. ogromnie zwiększyły się możliwości ludzi w zakresie bezpiecznej żeglugi po otwartych wodach ( s.12 ). Co ciekawe, dodaje, że około 3200-3100 p.n.e. na ziemie Grecji, Krety, Egiptu, Hetytów i Mezopotamii dotarły tzw. ludy morza. Jak dodaje: Były to ludy ... nieznanego pochodzenia. ( s.28 ).
Datą początkową tzw. Długiej Rachuby czyli kalendarza Majów jest dzień 4 Ahau 8 Cumhu. W Wikipedii przeczytałem, że badacze tej kultury najczęściej bazują na wyliczeniach tzw. korelacji Goodmana-Martineza-Thompsona z roku 1935. Wedle tych obliczeń dzień startowy tego kalendarza przypada na sierpień roku 3114 lub 3113 p.n.e.
W 1861 r. August Schleicher dokonuje pierwszej rekonstrukcji języka praindouropejskiego, która wykazuje wielkie podobieństwo tego języka do sanskrytu. Badania wskazują, że protoplasta języków indoeuropejskich odszedł w zapomnienie gdzieś około 3000 r. p.n.e. Tak więc wygląda na to, że i w tym zakresie okres ten znacząco wpłynął na przyszłe zmiany językowe na świecie.
Można chyba zrozumieć, że około 5 tys. lat temu doszło do jakiegoś bardzo doniosłego wydarzenia. Bez pytania i odpowiedzi, co takiego się wówczas stało, nie zrozumiemy przebiegu istotnych wątków naszej historii. Proponowane do tej pory hipotezy sugerują, że koczownicy i ludy pasterskie, nomadowie czy jacyś „postjaskiniowcy” w powolnym, długotrwałym procesie życia dotarli do punktu, w którym stwierdzili, że teraz będą budować piramidy, zikurraty, posągi, łodzie morskie, stosować nowe odmiany roślin, kuć żelazo itd... I wpadli na takie same lub bardzo podobne kulturowo pomysły techniczne, religijne, społeczne, a nawet prawne. I pomimo tego, że oddaleni byli od siebie oceanem lub wielkimi odległościami kontynentalnymi. Przyznajmy szczerze – to nielogiczne.
Wydarzenia sprzed około 5 tys. lat, jakkolwiek je nazwiemy, były początkiem końca pewnej epoki. Epoki, w której na Ziemi dominowała duża, wysoko rozwinięta cywilizacja. Być może nawet o zasięgu globalnym. Upadek jej centrum dał początek lub znacznie rozwinął jej terytoria zależne, które można by nazwać koloniami lub pewnego rodzaju gniazdami. One to stały się kolebkami nowych cywilizacji, które do dziś nas intrygują. Uznanie logiki wydarzeń, która wskazuje iż wyłoniły się one z cywilizacji jeszcze starszej, ułatwia ułożenie puzzli naszej prehistorii. Taka hipoteza jest o wiele bardziej prawdopodobna niż hipotezy lansowane w podręcznikach, które uparcie ignorują zapisy biblijne oraz zbieżne z nimi i bardzo często do siebie podobne antyczne opowieści o wielkim wydarzeniu o znaczeniu geograficznym, cywilizacyjnym i kulturowym.
Około roku 3000 p.n.e. zaczęły się tworzyć pierwsze państwa sumeryjskie. W tym też czasie powstało państwo egipskie. Co intrygujące, autor datuje na ten czas także powstanie cywilizacji Indii, Chin ( s.41) a także Krety ( Mykeny) i Hetytów... ( s.113 ). Gdy dokonamy analizy konkretnych kultur i postaci, dowiemy się, że właśnie około roku 3000 p.n.e. wielki rozkwit przeżywa protochińska kultura Yangshao, w Sumerze powstaje pismo, brąz wchodzi do użytku w basenie Morza Egejskiego, Menes w Egipcie zakłada I dynastię, a także powstają hieroglify i kalendarz egipski. Można by rzec, że w tym czasie nastąpił znaczny, jakościowy i nagły skok cywilizacyjny w tych miejscach.
Lionel Casson, w książce pt. „Podróże w starożytnym świecie”, zauważa ponadto, że po roku 3000 p.n.e. ogromnie zwiększyły się możliwości ludzi w zakresie bezpiecznej żeglugi po otwartych wodach ( s.12 ). Co ciekawe, dodaje, że około 3200-3100 p.n.e. na ziemie Grecji, Krety, Egiptu, Hetytów i Mezopotamii dotarły tzw. ludy morza. Jak dodaje: Były to ludy ... nieznanego pochodzenia. ( s.28 ).
Datą początkową tzw. Długiej Rachuby czyli kalendarza Majów jest dzień 4 Ahau 8 Cumhu. W Wikipedii przeczytałem, że badacze tej kultury najczęściej bazują na wyliczeniach tzw. korelacji Goodmana-Martineza-Thompsona z roku 1935. Wedle tych obliczeń dzień startowy tego kalendarza przypada na sierpień roku 3114 lub 3113 p.n.e.
W 1861 r. August Schleicher dokonuje pierwszej rekonstrukcji języka praindouropejskiego, która wykazuje wielkie podobieństwo tego języka do sanskrytu. Badania wskazują, że protoplasta języków indoeuropejskich odszedł w zapomnienie gdzieś około 3000 r. p.n.e. Tak więc wygląda na to, że i w tym zakresie okres ten znacząco wpłynął na przyszłe zmiany językowe na świecie.
Można chyba zrozumieć, że około 5 tys. lat temu doszło do jakiegoś bardzo doniosłego wydarzenia. Bez pytania i odpowiedzi, co takiego się wówczas stało, nie zrozumiemy przebiegu istotnych wątków naszej historii. Proponowane do tej pory hipotezy sugerują, że koczownicy i ludy pasterskie, nomadowie czy jacyś „postjaskiniowcy” w powolnym, długotrwałym procesie życia dotarli do punktu, w którym stwierdzili, że teraz będą budować piramidy, zikurraty, posągi, łodzie morskie, stosować nowe odmiany roślin, kuć żelazo itd... I wpadli na takie same lub bardzo podobne kulturowo pomysły techniczne, religijne, społeczne, a nawet prawne. I pomimo tego, że oddaleni byli od siebie oceanem lub wielkimi odległościami kontynentalnymi. Przyznajmy szczerze – to nielogiczne.
Wydarzenia sprzed około 5 tys. lat, jakkolwiek je nazwiemy, były początkiem końca pewnej epoki. Epoki, w której na Ziemi dominowała duża, wysoko rozwinięta cywilizacja. Być może nawet o zasięgu globalnym. Upadek jej centrum dał początek lub znacznie rozwinął jej terytoria zależne, które można by nazwać koloniami lub pewnego rodzaju gniazdami. One to stały się kolebkami nowych cywilizacji, które do dziś nas intrygują. Uznanie logiki wydarzeń, która wskazuje iż wyłoniły się one z cywilizacji jeszcze starszej, ułatwia ułożenie puzzli naszej prehistorii. Taka hipoteza jest o wiele bardziej prawdopodobna niż hipotezy lansowane w podręcznikach, które uparcie ignorują zapisy biblijne oraz zbieżne z nimi i bardzo często do siebie podobne antyczne opowieści o wielkim wydarzeniu o znaczeniu geograficznym, cywilizacyjnym i kulturowym.
Dzisiaj dysponujemy techniką, która może zbadać
ruchy planet i komet w dalekiej przeszłości, mamy sonary
oceaniczne, badaczy i znawców pradawnych kultur, języków i map. A
jednak uparcie odmawiamy miejsca ... prawdzie bez przymiotników. I
choć sam Norman Davies przypomina, że „mit o Atlantydzie nigdy
się od nas zbytnio nie oddala” ( ze wstępu do „Zaginionych
Królestw” ), jednak wylansowano jedynie teorię, w której nie ma
miejsca na poprzedniczkę odkrytych już antycznych cywilizacji.
Badanie tego zagadnienia przypomina proces
poszlakowy. Analiza zapisów do tej pory odkrytych, a także kamienne
pomniki historii prowadzą do wniosku, że istnienie dużej,
światowej cywilizacji jeszcze przed rozkwitem tych już znanych nam,
było faktem. Zmitologizowane opisy niektórych postaci i wydarzeń,
gdy je „odczarujemy”, wykazują wyraźną zbieżność. Badania
językowe, antropologiczne, kulturowe oddalonych od siebie krain i
państw okresu antycznego także potwierdzają istnienie niegdyś
dawnego, dziś zapomnianego, świata.
Żadna ziemska cywilizacja nie jest wieczna. Ale
chyba każda tak o sobie myśli. Demoniczna „Tysiącletnia Rzesza”
dokonała żywota po 12 latach szaleństwa, okrutny ZSRR skonał po
70 latach, Rzeczpospolita Obojga Narodów czy Austro - Węgry
zniknęły z mapy Europy, a potężne Cesarstwo Rzymskie i Bizancjum
także doczekały zmierzchu swych dziejów. Przykłady można
mnożyć...
Nie inaczej było z ową zaginioną pra-cywilizacją. Biblia
wspomina o niej krótko i niejako „między wierszami”,
akcentując, i słusznie, moralny upadek i degenerację ówczesnych
obyczajów i stosunków. Podobnie mówi o niej Platon, który opisał
pokrótce pogrążanie się tej cywilizacji – najpierw w
deprawacji, a później dosłowne ... w wodach oceanu.
Nie inaczej może być z nami. Obecna kultura
mieniąca się kulturą „naukową” przypomina roślinę, która
nie tylko uważa, że nie są jej potrzebne korzenie, ale i nawet
nawadnianie. Niczym strumień, który twierdzi, że ... nie ma
źródła. Globalne proporcje dzisiejszej cywilizacji ludzkiej,
pomimo wielu świetnych i twórczych rozwiązań, rokują różne
scenariusze wydarzeń. Gdy zapytano Jezusa Chrystusa o czasy
końca, odparł, że będą one podobne do ... czasów Noego.
Najprostszym sposobem, by ludzie nie wyciągali
wniosków z historii, jest ... zaprzestanie jej nauczania, a tym
bardziej wnioskowania z niej. Zarówno w wymiarze indywidualnym, jak
i zbiorowym. Kiedyś „badacze” postanowili, że nie będą o
Biblii mówili, z niej korzystali, czy jej zapisom wierzyli. I tak
oto wielu uczonych wręcz boi się dziś przyznawać, że z niej
korzysta.
Powróćmy zatem do dawnych czasów. Rzućmy okiem
na kilka zagadnień, które choć trochę mogą rozruszać naszą
wyobraźnię i skłonić do refleksji.